KLOTYLDA KUSA Atencja

 

Zaraz po urodzeniu szczeniąt przyszła do nas Agnieszka (nasza koleżnka – lekarz weterynarii) Obejrzała szczeniaki i zwróciła uwagę na najmniejszą suczkę. „Ona jest bardzo słaba, nie ma napięcia mięśniowego, trzeba ją masować” powiedziała. Rzeczywiście nie było z nią dobrze. Nie dawała rady ssać Buranki i była bardzo słaba. Być może był to skutek narkozy, ale my wpadliśmy w panikę, Masowaliśmy ją i usiłowali nakarmić sztucznym mlekiem. W którymś momencie zaczęła pić to mleko i wyraźnie się ożywiła. To był zresztą jedyny raz kiedy zgodziła się pić sztuczne mleko. Od tej pory gustowała już tylko w Burance. Była najmniejsza więc uzyskała status Pierwszej Damy. Zawsze przystawiana była do mamy jako pierwsza i jadła ile chciała. Nazywaliśmy ją Lady.

Wkrótce okazało się, że ma największy temperament i potrafi podporządkować sobie wszystkie pozostałe szczeniaki. Cały czas była naszą ulubienicą. Myśleliśmy nawet o zostawieniu jej u nas, co biorąc pod uwagę, że mieszkamy w bloku i mamy już 3 psy nie było najlepszym pomysłem. I wtedy zadzwoniła Joja Sadzyńska.

Jola i Grześ mają 2 piękne corgi w tym Milina – dziadka naszego miotu. Decyzja była szybka. Trudno sobie wyobrazić lepszy dom dla naszej Lady. Ponieważ cały miot miał się zaczynać na literą „K” Jola zaproponowała imie Klotylda i tak też nazwana została nasza ulubiona suczka.

Klotka zadomowiła się w nowym domu i mam wrażenie, że już uważa się za najważniejszą. Na zdjęciach z wujkiem i dziadkiem.

Klotka szybko ropoczęła karaierę wystawową. Oględnie mówiąc „stanie na pudle” na BiS-ach nie jest jej obce.

Z przyjemnością słuchamy opwieści Joli i Grzesia o jej kolejnych wybrykach i wiemy, że nasza Lady jest bardzo szczęśliwa i trudno byłoby znależć dla niej lepszy dom.

Rok 2011  był dla Klotki pełen sukcesów a jego ukoronowaniem było dwukrotne wygranie rasy na wystawach w Poznaniu i uzyskanie tytułów Mł.Ch.PL, Mł.Zw.Polski: